piątek, 8 marca 2013

# Chapter 5 ~ Horan said with smile on his face.

     Faktycznie, kiedy rano wstałam to nikogo nie było. Zeszłam więc do kuchni żeby zrobić dla siebie śniadanie. Na blacie stała miska, w której znajdowały się owoce. Postanowiłam więc z nich zrobić składkę. Pokroiłam banany, kiwi i truskawki, włożyłam je do miseczki, wzięłam widelec, usiadłam na kanapie i zaczęłam jeść. Nie miałam nic dziś do roboty, gdyż nie mogłam wyjść z domu i się przy okazji nie zgubić. Postanowiłam więc zostać i czekać aż ktoś przyjdzie.
     Odniosłam miseczkę do zlewu i poszłam po książkę. W sumie, skończyło się na tym, że zaczęłam czytać jakieś opowiadania w internecie. Po przeczytaniu jakiś 5 weszłam na swego twittera. Przybyło mi parę tysięcy obserwatorów. Nie weszłam nawet w interakcje, wpisałam tylko nazwę profilu Nialla. Bingo, nie myliłam się. Napisał do mnie i nawet zaczął mnie śledzić. Ciekawe jakim sposobem znalazł nazwę. Nieważne.
     Jakoś po godzinie 16 usłyszałam, że ktoś otwiera drzwi. Nie było tam tylko jednej osoby, ale więcej. Znacznie więcej. Jednak za chwilę, ktoś zaczął wchodzić po schodach. Zapukał do drzwi mojego tymczasowego pokoju i wszedł.
     - Hej, wiesz wszyscy już są i chcą cię przywitać. Zejdziesz?
- Dlaczego miałabym nie zejść?
     Wstałam z mojego tymczasowego łóżka i skierowałam się do drzwi. Podąrzyłam za nim wprost do salonu. Z rozpoznawaniem nie miałam najmniejszego problemu. Na kanapie siedzieli Liam, Zayn i Harry, po lewej na fotelu Danielle, kiedy na drugim był Louis.
     - Więc to jest Cal. Właściwie Cale i będzie tu przez całe wakacje. - powiedział Horan z uśmiechem na twarzy.
     Wszyscy mnie miłe przywitali. Ja w sumie nie byłam w tego zadowolona. Usiedliśmy na ostatnich wolnych miejscach czyli na pufach, które znajdowały się naprzeciwko sofy i stały koło siebie.
     Poszli po godzinie 19. Jeszcze trochę posiedzieliśmy. Niall pozadawał mi paręnaście pytań, ja też spróbowałam wymyślić swoje.
     - Wiesz, nie chciałbym psuć tobie humoru ale chciałbym po prostu wiedzieć co stało się z twoim bratem.
- Nie żyje. I tyle.  -powiedziałam patrząc w stopy.
- Od roku, prawda?
- Tak
- Zobaczysz, teraz będzie tylko lepiej.
     Podniósł moja głowę za podbródek. Patrzył w moje oczy. Nastała niezręczna cisza. Gdy myślałam, że mnie pocałuje, po prostu wstał i poszedł na górę. Sama wstałam i poszłam za nim. Był w swoim pokoju. Weszłam do niego. Leżał na łóżku, tyłem do mnie. Usiadłam przy nim na podłodze.
     - Co się stało? - zapytałam
- Nic się nie stało
- Tylko po prostu nagle zachciało mi się spać.
- To prawda.
- Nie wierzę ci.
- Po prostu chciałem zrobić coś głupiego, zgoda?
- Co chciałeś zrobić?
     Nachylił się, zatrzymał się na chwilę, parę centymetrów przed moją twarzą. Patrzył mi się w oczy, położył rękę na moim karku i pocałował mnie. Nie wiem ile to trwało, ale wyglądał na smutno-zadowolonego, kiedy się odsunął.
     - Widzisz, to było głupie. - powiedział
- Jeżeli to było głupie, to ja robiłam o wiele głupsze rzeczy.
     Wstałam i wyszłam z pokoju. Po drodze oczywiście powiedziałam dobranoc. Skierowałam się do mojego tymczasowego pokoju. Gdy do niego weszłam zabrałam potrzebne rzeczy i weszłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Po skończonej czynności ubrałam się, uczesałam włosy. Gdy z niego wyszłam na moim tymczasowym łóżku siedział Niall. Usiadłam koło niego.
     - Przepraszam, nie powinienem. - powiedział cicho.
- Nie masz za co przepraszać.
     Nic więcej nie powiedział. Po prostu siedzieliśmy. Nawet było miło. Nie żeby było niemiło, kiedy coś mówi, wręcz przeciwnie, podoba mi się jego akcent. Po pewnym czasie położyłam się, a on zapytał czy też może. Zgodziłam się. I dlatego leżał przede mną pod kocem i po niedługim czasie oboje zasnęliśmy.
~*~ ~*~ ~*~

No i jest 5 rozdział. Mam nadzieje, że się podoba. Zaczęłam już pisać 6 i mam nadzieje, że dodam go szybciej niż ten.

No to do zobaczenia :]